Wstęp
Drogi Czytelniku,
Powieść, która znajduje się właśnie przed Twoimi oczyma jest efektem trochę ponad roku pracy i nie, nie zwracam na to uwagi by próbować ukazać ten wysiłek za cięższy niż był w rzeczywistości. O ostatecznym czasie końca zadecydowały głównie okoliczności życiowe, jakimi nie mam zamiaru nikogo zanudzać oraz zmiany w procesach kreatywnych, które sprawiły, że zwłaszcza to, co dziś figuruje jako pierwszy akt było dwukrotnie przepisane właściwie niemal od zera. Innymi słowami, rozciągnięcie wynikło w dużej mierze z winy po mojej stronie. Mimo wszystko nie mam zamiaru bić się w pierś, wręcz przeciwnie, jestem z siebie dumny. Jako autor potrzebowałem tego okresu by dojrzeć pod pewnymi względami. Dla Niej przebyło ze mną sporą drogę i stało się niespodziewanie bliskie mojemu sercu i to w ogromnej mierze zaważyło o tym, że powstaje ten wstęp. Chciałbym podzielić się swoimi przemyśleniami i historią tej powieści, także, jeśli wciąż nie przeskoczyłeś, bądź -łaś do fabularnych rozdziałów i nie masz nic przeciwko poznaniu kilku dodatkowych ciekawostek, do pewnego stopnia mogących wpłynąć na dalszy odbiór tytułu, zapraszam do lektury. Uroczyście przysięgam, że w tej sekcji nie znajdzie się żaden spoiler, a proces podania informacji odbędzie się z myślą o osobach, które natrafiły na tą powieść z poza kręgu społeczności, w którym się ona zrodziła.
Nie jestem pewien, kiedy dokładnie powstała postać protagonisty, Christophera Sparrowa, ale szacuję, że było to mniej więcej trzy lata temu, na potrzeby serii, którą wtedy prowadziłem, będącej w gruncie rzeczy fanficiem Hyperdimension Neptunii (zresztą niektóre z pozostałych występujących tu postaci również mają tam swoje korzenie) i oj, różnił się on wtedy od aktualnej wersji i to jak. Sparrow, bo w oryginale nie posiadający w ogóle imienia, był jakby to ładnie określić… Kimś kto najpierw strzelał, a potem nie zadawał pytań. Był ekscentrycznym łowcą, lubiącym naciskać na spust przy każdej możliwej okazji i nie przejmującym się konsekwencjami swoich czynów. Dojrzał dopiero gdy podczas pewnego semestru na studiach miałem zajęcia, nazywające się warsztatami pisania prozy. Na pierwszym spotkaniu dostałem za zadanie stworzyć kartę postaci z uwzględnieniem podanych elementów. Wtedy uderzyła mnie nagła inspiracja, stwierdziłem, że koniecznie muszę zająć się myśliwym. Coś tak mnie jeszcze tknęło, żeby była to już istniejąca postać. Wybór padł na Sparrowa. Nadałem mu imię, dopracowałem jego wygląd i stworzyłem pierwszy zalążek jego historii. Do tego, jako zaliczenie tego przedmiotu miałem napisać opowiadanie. Postanowiłem, że w ramach tego projektu uczynię kolejny krok z tą postacią, przy okazji ćwicząc pisanie scen akcji, do których akurat mnie ciągnęło i chciałem wyrobić sobie w nich wprawę. Nie byłem w tamtym momencie świadomy, że to niebawem doprowadzi do stworzenia całej powieści. Tym materiałem na zaliczenie był dzisiejszy prolog pierwszego aktu, oczywiście obecnie po korektach w porównaniu z ówczesną wersją. Kończąc ten temat, pochwalę się tylko, że dostałem za niego eleganckie 5.0 do indeksu.
Następną fazą rozwoju Dla Niej było moje wejście w kontakt ze streamerem, youtuberem i podobnie do mnie pisarzem-amatorem – Bobrem. Na Typowym Esie, facebookowej grupie, z inicjatywy jej właściciela pojawiła się reklama blogu, który Bobru prowadził wspólnie z Neri, jego dziewczyną. Mowa o Peccatorum, czyli powieści inspirowanej „gatunkiem” zabójczych gier jaki zapoczątkowała seria japońskich gier o tytule Danganronpa, jednak nie będę wchodził w szczegóły. Zacząłem czytać, całkiem mi się ten pomysł spodobał, a w szczególności to, że postacie powieści pochodziły w większości od odbiorców Bobra. Ludzie jak to ludzie, są różni, ale w mojej opinii takie angażowanie czytelników jest bardzo ciekawym zabiegiem, możliwym jedynie dzięki Internetowi. I tak jakoś zacząłem kręcić się przy Bobrze. Czas mijał, pojawiały się kolejne rozdziały, pod którymi udzielałem się, mędrkując (na początku wręcz wybitnie się przemądrzając, przez co trochę mi teraz wstyd) i w pewnym momencie pojawiła się mowa o dalekiej przyszłości i rekrutacji do Peccatorum 2. Pomyślałem, skoro nie miałem swojego udziału przy jedynce, spróbuję przygotować się do następnej odsłony. Za dobry okaz uczestnika takiej gry wydał mi się Christopher Sparrow. W pewnym momencie stworzyłem nawet jego kartę postaci w formacie Peccatorum, ale okazało się, że nie dane mu będzie stać się gościem tytułowego hotelu. Sparrow zapracował sobie na swoją własną powieść, gdyż zamknięcie go na małym obszarze nie wydobyłoby z niego pełni potencjału. Co więcej, tym zadaniem musiałem zająć się osobiście.
No i zacząłem pisać. Początkowo leciałem jak burza i zanim się w ogóle spostrzegłem, już miałem prolog i dwa pierwsze rozdziały. Zacząłem też trzeci, ale wtedy napotkałem na trudności. Utknąłem. Coś kompletnie się nie kleiło. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że była to poniekąd kwestia mojej dojrzałości. Potrzebowałem dorosnąć do tematyki tego utworu by zrozumieć Sparrowa i znaleźć odpowiednie rozwiązanie do zaistniałych problemów. I tu ponownie z pomocą przybył mi Bobru, choć niebezpośrednio. Podczas jednego z jego streamów padł absolutny rekord prezentowych subskrypcji. Nie pamiętam, ile dokładnie wtedy wpadło, było to gdzieś między 80 a 100, jednak bardziej istotne w tej historii jest to, jakie wywarło to na mnie wrażenie. Mimo, że nie jestem jakkolwiek powiązany z Bobrem, dla którego to było wsparcie finansowe, byłem w lekkim szoku. Za te prezenty odpowiedzialna była jedna osoba! Pomyślałem wtedy, że ktoś kto jednorazowo jest w stanie tyle ofiarować innemu zasłużył na coś więcej niż zwykłe podziękowania i wyświetlenie nicku na kanale. Do głowy wpadł mi genialny pomysł. Postanowiłem wykorzystać fakt, że już wcześniej w ramach wyrazów wdzięczności planowałem wykorzystać postać inspirowaną kimś prawdziwym. Napisałem do Bobra i wraz z Neri wskazali mi innych godnych kandydatów do takiego wyróżnienia, więc oprócz jednej osoby z otrzymanej listy, za którą szczerze nie przepadam do tego stopnia, że nie byłem w stanie pokonać swojej niechęci by podejść do tego profesjonalnie, umieściłem odpowiednie nawiązania. Jak i gdzie, wszystko w swoim czasie.
To o czym właśnie wspomniałem działo się jeszcze wtedy, kiedy z jakiegoś dziwnego powodu uważałem, że da się dokonać komentarza o społeczeństwie i wpływach Talentów na jego kształt, wykorzystując głównego bohatera, który właśnie od tego społeczeństwa jest odizolowany i wchodzi z nim jedynie w minimalny kontakt. Wydaje mi się, że mogę wspomnieć parę słów na ten temat, jednak nie da się w pełni wyjaśnić, jak wyglądała tamta wersja powieści bez porównania do jej obecnej formy, dlatego zamiast tego przejdę do jej drugiego wydania, gdzie motywem przewodnim stała się religia, a dokładniej, diabelskość. Sparrow miał być człowiekiem wahającym się między dobrem, a złem, ostatecznie przechylając się właśnie w to drugie, godząc się ze swoją ówczesną naturą. Oj, jak pomyślę sobie jak bardzo różnił się przekaz tamtego podejścia… Sądzę, że dałoby radę doprowadzić tamtą wersję do końca tak, żeby miała względnie ręce i nogi, ale cieszę się, że nie podjąłem się tego zadania. Mimo wszystko, tamten koncept był wybrakowany. O jeden, jakże istotny element, który w porę znalazłem i wszystko dopięło się na ostatni guzik. Produkt stał się kompletny. W każdym razie, moim zdaniem. Twoje może się różnić, więc nie będę już dłużej przeciągał, pozwolę Ci się przekonać na własne oczy czym stało się Dla Niej oraz jaką drogę obrał Christopher Sparrow, Ostateczny Myśliwy, dążąc do swojej zemsty. Udajmy się więc do Ottawy, gdzie zaczyna się ta historia…
Komentarze
Prześlij komentarz